Artykuły »
Halina Szymańska, tajna łączniczka admirała Canarisa
Halina Szymańska urodziła się w 1906 roku w Ostrowi Mazowieckiej, jako jedyna córka Juliana Siennickiego, notariusza i wiceministra sprawiedliwości II Rzeczpospolitej. Wychowywała się w zamożnym, dobrze ustosunkowanym domu, co otworzyło jej drogę do elitarnych kręgów towarzyskich, w których poruszała się przez całe dorosłe życie.
Wyszła za mąż za Antoniego Szymańskiego, oficera Wojska Polskiego. Gdy w 1932 roku jej mąż objął funkcję attaché wojskowego przy polskiej ambasadzie w Berlinie, Halina razem z nim przeniosła się do stolicy Niemiec i przez kolejne lata, aż do 1936 roku, prowadziła życie żony dyplomaty, bywając na oficjalnych przyjęciach i balach berlińskiej socjety.
To właśnie podczas jednego z takich przyjęć, w hotelu Kaiserhof w Berlinie, poznała Wilhelma Canarisa, szefa Abwehry, czyli niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Znajomość zawarta w przedwojennym Berlinie miała się okazać kluczowa kilka lat później, gdy Europa znalazła się już w stanie wojny.
We wrześniu 1939 roku Halina Szymańska przebywała w Polsce razem z dziećmi, podczas gdy jej mąż, po mobilizacji, trafił do Wilna. Próbowała ustalić jego los i dotrzeć do Warszawy, jednak drogi wojenne skomplikowały te plany. W tej sytuacji zwróciła się o pomoc do Canarisa, którego znała jeszcze z czasów berlińskich. Admirał, który jak wskazują historycy nie akceptował polityki prowadzonej przez Hitlera, zorganizował jej wraz z dziećmi wyjazd do neutralnej Szwajcarii.
W Bernie Halina Szymańska rozpoczęła podwójne życie. Nawiązała kontakt z polskim poselstwem, gdzie otrzymała formalne, fikcyjne zatrudnienie jako maszynistka w dziale szyfrów, oraz dokumenty na nazwisko Halina Czarnowska. Ta przykrywka pozwalała jej funkcjonować w Szwajcarii bez wzbudzania podejrzeń, a jednocześnie prowadzić działalność, o której wiedziało jedynie wąskie grono osób.
Między 1940 a 1944 rokiem Szymańska współpracowała jednocześnie z polskim i brytyjskim wywiadem. Jej głównym kontaktem po stronie niemieckiej był Hans Bernd Gisevius, wicekonsul Rzeszy w Zurychu, jednocześnie rezydent Abwehry i bliski współpracownik Canarisa, związany później z konspiracyjną grupą określaną jako Czarna Orkiestra. Spotkania z Giseviusem odbywały się regularnie, w ustalonych wcześniej miejscach i terminach, nad jeziorem, w parku, podczas spacerów w górach.
Ze względów bezpieczeństwa Halina Szymańska nie sporządzała żadnych notatek w trakcie tych spotkań. Przekazywane jej informacje zapamiętywała, a dopiero później, nocą, spisywała je na maszynie do pisania. Tak przygotowany materiał trafiał do brytyjskiego wywiadu, między innymi za pośrednictwem oficera SIS Wilfreda Dunderdale'a. Według historyków zajmujących się tym tematem, wśród przekazywanych informacji mogły znajdować się dane o planach zamachu na Hitlera, sytuacji na froncie afrykańskim i wschodnim, a także o zamierzeniach niemieckiej armii.
Nie zachowały się bezpośrednie dowody potwierdzające pełną treść przekazywanych przez nią informacji, jednak część historyków łączy Halinę Szymańską z kryptonimem Knopf, pojawiającym się w brytyjskiej dokumentacji wywiadowczej. Jednoznaczne potwierdzenie tej tożsamości pozostaje jednak przedmiotem dyskusji badaczy.
Współpraca prowadzona za pośrednictwem Giseviusa trwała aż do 1944 roku, kiedy to Wilhelm Canaris został zdekonspirowany i aresztowany przez władze Rzeszy. Admirał został zamordowany 9 kwietnia 1945 roku, na krótko przed końcem wojny, na bezpośredni rozkaz Hitlera. Sam Gisevius przetrwał wojnę, utrzymując w jej końcowej fazie kontakt głównie z amerykańskim dyplomatą i oficerem wywiadu Allenem Dullesem.
Po zakończeniu wojny Halina Szymańska nie szukała rozgłosu i pozostawała w cieniu wydarzeń, w których uczestniczyła. Zamieszkała w Wielkiej Brytanii, gdzie po latach związała się z generałem Kazimierzem Wiśniowskim. Zmarła w 1989 roku w Anglii, w wieku osiemdziesięciu trzech lat.
Historia Haliny Szymańskiej pozostaje jedną z mniej znanych, choć znaczących kart polskiego udziału w alianckiej wojnie wywiadów. Jej rola jako łączniczki między szefem Abwehry a brytyjskim wywiadem pokazuje, że kluczowe informacje wojenne nie zawsze trafiały do adresatów drogą oficjalną, lecz często zależały od odwagi i dyskrecji pojedynczych osób, działających z dala od pierwszych stron gazet.