Naziści w walce z aliantami szukali sojuszników, którzy mogliby szczególnie zaszkodzić przede wszystkim Wielkiej Brytanii i Związkowi Radzieckiemu, a jednego z nich dostrzegli w świecie islamu, zwłaszcza wśród części jego przywódców religijnych i politycznych, których z Niemcami łączyła skrajna wrogość wobec Żydów oraz nienawiść do imperiów kolonialnych. Już w latach trzydziestych III Rzesza rozwijała kontakty z działaczami muzułmańskimi, między innymi z Agą Chanem, przywódcą wspólnoty ismailickiej w Indiach Brytyjskich, choć to nie on odegrał najważniejszą rolę we współpracy z nazistami.
Kluczową postacią stał się wielki mufti Jerozolimy, Haj Amin al Husajni, który współorganizował krwawe zamieszki antyżydowskie w Palestynie mandatowej, za co został przez Brytyjczyków usunięty z kraju, a po ucieczce przez Irak i Włochy znalazł się w Niemczech. W Berlinie przyjęto go jak sojusznika, spotkał się z Hitlerem, w radiowych przemówieniach po arabsku wzywał do dżihadu przeciw Żydom i ich brytyjskim sojusznikom, popierał też politykę eksterminacji Żydów europejskich oraz antyżydowską propagandę III Rzeszy. Hitler i część nazistowskiego kierownictwa chętnie wykorzystywali jego autorytet religijny, licząc na wzniecenie antybrytyjskich i antyradzieckich nastrojów w krajach muzułmańskich.
Po ataku na ZSRR Niemcy zajęli rozległe obszary zamieszkane przez muzułmanów na Kaukazie, Krymie i w Azji Środkowej, gdzie wcześniejsza polityka antyreligijna Stalina, zamykanie meczetów oraz prześladowania imamów i mułłów sprzyjały nastrojom antyradzieckim, co naziści próbowali wykorzystać. Zaczęto tworzyć jednostki złożone z muzułmanów, tak zwane legiony wschodnie, turkiestańskie, tatarskie i kaukaskie, które walczyły w ramach Wehrmachtu na froncie wschodnim i brały udział w operacjach antypartyzanckich na tyłach. Szczególną rolę współpraca ta odegrała na Bałkanach, gdzie żyły liczne społeczności muzułmańskie, między innymi Bośniaccy muzułmanie i część Albańczyków, a sam mufti al Husajni angażował się propagandowo w rekrutację do Waffen SS.
Owocem tych działań była 13 górska dywizja Waffen SS „Handschar” złożona głównie z bośniackich muzułmanów, formalnie powiązana z marionetkowym państwem chorwackim, która wsławiła się brutalnymi pacyfikacjami wsi i zbrodniami na serbskich oraz żydowskich cywilach podczas walk z partyzantką Tity i oddziałami alianckimi. Drugim przykładem była 21 górska dywizja Waffen SS „Skanderbeg”, rekrutowana przede wszystkim wśród Albańczyków, którym dla pozyskania przychylności przyznano przywileje religijne, na przykład imamów przy jednostkach, jednak dywizja ta od początku cierpiała na słabe wyszkolenie, niski poziom dyscypliny oraz liczne dezercje, a w starciach z Armią Czerwoną i partyzantami okazała się mało wartościowa, dlatego pod koniec 1944 roku została faktycznie rozformowana.
Współpraca nazistów z wybranymi przywódcami muzułmańskimi opierała się więc na zbieżności interesów w walce przeciw Brytyjczykom, ZSRR i Żydom, lecz była pełna wzajemnej nieufności, ponieważ dla władz III Rzeszy byli oni przede wszystkim narzędziem propagandy i uzupełnieniem sił zbrojnych, a nie równorzędnymi partnerami. Po wojnie Haj Amin al Husajni uniknął procesu podobnego do procesów norymberskich, osiadł w krajach arabskich i do śmierci pozostał postacią skrajnie kontrowersyjną, a dziedzictwo części tej współpracy bywa do dziś wykorzystywane propagandowo, gdy współczesne skrajne ugrupowania powołują się zarówno na antysemicką retorykę z czasów nazizmu, jak i na fragmenty „Mein Kampf”, co pokazuje, że choć sojusz nazistów z częścią świata islamu nie zmienił losów wojny, pozostawił po sobie krwawe ślady zbrodni oraz trudne dziedzictwo ideologiczne.
Zdjęcie:
Bundesarchiv, CC BY-SA 3.0