Artykuły » Lebensraum na wschodzie od idei do zbrodni
„Kto się osiedli na wschodzie, nie jest najeźdźcą, lecz sukcesorem dawnych Germanów”
jedno z haseł bractwa Artamanów z lat dwudziestych XX wieku


Hasło Lebensraumu, czyli zdobycia „przestrzeni życiowej” na wschodzie, nie było wynalazkiem nazistów. Narodziło się dużo wcześniej, jeszcze w czasach cesarstwa niemieckiego na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy część elit politycznych i wojskowych uważała, że potęga Niemiec wymaga rozszerzenia granic kosztem państw wschodnich, przede wszystkim Rosji.

Podczas I wojny światowej niemieckie armie zajęły rozległe ziemie dawnego imperium carów. W planach polityków i generałów pojawiła się koncepcja Mitteleuropy, czyli pasa państw formalnie niezależnych, lecz w praktyce gospodarczo i politycznie podporządkowanych Berlinowi. Po klęsce w 1918 roku i upadku monarchii te idee nie zniknęły, jedynie zmieniły formę.

W Republice Weimarskiej pojawiło się wiele organizacji i środowisk, które domagały się w przyszłości „odbudowy niemieckiego Wschodu” oraz zdobycia nowych terenów dla niemieckich osadników. NSDAP nie była tu wyjątkiem, jedynie najbardziej radykalnym i konsekwentnym spadkobiercą wcześniejszych pomysłów. Obok niej działało między innymi chłopskie bractwo Artamanów, do którego należeli późniejszy szef SS Heinrich Himmler, ideolog „krwi i ziemi” Richard Walter Darré oraz Alfred Rosenberg, przyszły minister do spraw okupowanych terytoriów wschodnich i autor skrajnie rasistowskiego „Mitu XX wieku”. W tych kręgach narodziła się wizja, według której Niemcy mają „obowiązek” odzyskać i zająć ziemie, gdzie rzekomo niegdyś żyli Germanie, a dziś mieszkają „obce” narody. Lebensraum na wschodzie miał być nie tylko celem politycznym, ale też rodzajem misji dziejowej.

Walka o „niemiecki Wschód” zaczęła się w propagandzie. W prasie, radiu i broszurach nawoływano do obrony ziem utraconych po I wojnie oraz do wykupywania gruntów na wschodzie. Podsycano nastroje rewizjonistyczne. W ten sposób tłumaczono upór, z jakim broniono niemieckich interesów na Śląsku, w Wielkopolsce czy na terenach plebiscytowych w Prusach Wschodnich w latach 1918–1923.

Po zakończeniu tych sporów ruch na rzecz zdobycia przestrzeni życiowej nie zanikł, lecz przeniósł się na inne pola działania. Powstawały kolejne organizacje osadnicze, naukowe i paramilitarne, które badały „możliwości kolonizacji” i przygotowywały plany dla przyszłych rządów. Gdy w 1933 roku władzę przejęli naziści, Lebensraum stał się oficjalną częścią programu państwowego.

Zrodziła się wizja podboju zbrojnego, który miał doprowadzić do zdobycia ziem aż po Ural i Kaukaz. W urzędach planistycznych i w sztabach opracowano Generalplan Ost, czyli ogólny plan zagospodarowania i germanizacji zdobytych terytoriów. Zakładał on między innymi:

– eliminację dziesiątek milionów Słowian poprzez bezpośrednie mordy, głód, deportacje i pracę ponad siły,
– przekształcenie części ludności w siłę roboczą pozbawioną praw,
– osiedlenie na zdobytych ziemiach Niemców sprowadzanych z całego świata, w tym potomków emigrantów zza oceanu,
– stworzenie na wschodzie „pustyni cywilizacyjnej i intelektualnej”, gdzie nie będzie szkół, uczelni ani własnej elity miejscowej ludności.

Zgodnie z tymi planami inteligencja i elity narodowe miały zostać zniszczone w pierwszej kolejności. Do ich likwidacji przygotowywano specjalne oddziały Einsatzgruppen, rozbudowywano sieć obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.

W języku nazistowskiej ideologii pojawił się skrajnie nieludzki podział na trzy kategorie:

– „Aryjczycy”, czyli Niemcy i ich najbliżsi sojusznicy,
– „podludzie”, do których zaliczano przede wszystkim Słowian i część innych narodów Europy Środkowo Wschodniej,
– „zwierzęta”, jak pogardliwie określano liczne narody Związku Radzieckiego, przeznaczone według tej ideologii niemal wyłącznie do wyniszczenia, przy nielicznych wyjątkach dla lokalnych niemieckich mniejszości.

Wypowiedzi czołowych nazistów jasno pokazywały, do czego ma prowadzić ten sposób myślenia. Heinrich Himmler mówił otwarcie, że nie interesuje go, czy podczas kopania okopów z głodu lub wycieńczenia umrze tysiąc rosyjskich kobiet, ważne aby wykonano zadanie dla III Rzeszy. Generalny gubernator Hans Frank stwierdzał z kolei, że po ostatecznym zwycięstwie „zrobi siekaninę” ze Słowian żyjących na terenach Generalnego Gubernatorstwa.

Wojna z Polską w 1939 roku miała być pierwszym praktycznym testem realizacji Lebensraumu. Już od pierwszych dni okupacji rozpoczęło się systematyczne grabienie mienia, wypędzanie ludności, mordowanie inteligencji i duchowieństwa. Tworzono kolejne obozy koncentracyjne, zmieniano nazwy miast i ulic na niemieckie. Zamość stał się w nazistowskich planach „miastem wzorcowym” dla kolonizacji, Gdynię przemianowano na Gotenhafen.

Germanizacja terenów polskich miała przebiegać szybko. Himmler jako Komisarz do spraw Umacniania Niemczyzny otrzymał szerokie kompetencje. Wznowiono działalność specjalnych komisji kolonizacyjnych, które nawiązywały do tradycji dawnej Hakaty, czyli Związku Wschodnioniemieckiego z czasów Bismarcka.

Do realizacji tych planów wyznaczono „odpowiednich ludzi”. Należeli do nich między innymi Odilo Globocnik, Erich Koch, Ludwig Fischer, gubernator dystryktu warszawskiego, Hans Frank jako generalny gubernator, oraz namiestnicy ziem wcielonych do Rzeszy, tacy jak Albert Forster czy Arthur Greiser. W ich rękach znalazła się władza nad milionami ludzi przeznaczonych do wyniszczenia lub przesiedlenia.

Prawdziwe pole do realizacji Generalplan Ost otworzyło się w 1941 roku, gdy Wehrmacht wkroczył do Związku Radzieckiego. Wtedy zbrodnicza ideologia spotkała się z brutalną praktyką wojny. Symbolem tej polityki stały się między innymi masowe egzekucje w wąwozie Babi Jar, wyniszczenie wielu miejscowości na ziemiach nadbałtyckich oraz blokada Leningradu, podczas której setki tysięcy ludzi zmarło z głodu i chorób.

Za politykę na okupowanych terenach wschodnich odpowiadał w dużej mierze Alfred Rosenberg, mianowany ministrem do spraw terytoriów wschodnich. Skupił on wokół siebie urzędników i funkcjonariuszy, którzy mieli wprowadzać w życie plan stopniowego wyniszczenia i podporządkowania całych narodów. Równolegle rozbudowywano organizację Lebensborn, której celem była „odnowa krwi niemieckiej” po wygranej wojnie.

W domach Lebensborn na świat przychodziły dzieci uznawane za „rasowo wartościowe”, często z nieformalnych związków esesmanów z kobietami z okupowanych krajów. Himmler rozważał nawet przyznanie esesmanom prawa do wielożeństwa, aby jak najszybciej zwiększyć liczbę „czystych rasowo” Niemców, którzy mieli zasiedlić wschód. Do 1945 roku w ośrodkach Lebensborn urodziło się wiele tysięcy dzieci, a sama organizacja stała się jednym z najbardziej ponurych symboli próby „hodowli ludzi”.

Im dłużej trwała wojna na wschodzie, tym bardziej stawała się ona dzika, niszczycielska i nastawiona na całkowite zniszczenie przeciwnika. Planowana kolonizacja ustępowała miejsca gołemu wyniszczaniu. Zamiast „nowego porządku” powstawały morza ruin, cmentarze i spalone wsie.

Po wojnie wielu ideologów nazizmu stanęło przed trybunałami i sądami, otrzymując wyroki śmierci lub długoletnie kary więzienia. Nie oznacza to jednak, że sama idea zdobywania „przestrzeni życiowej” zniknęła na zawsze. Niestety, w różnych środowiskach skrajnych nadal pojawiają się ludzie, którzy uważają, że Hitler powinien był iść dalej na wschód, przekroczyć Ural i kontynuować podbój.

Wzrost liczby organizacji i grup odwołujących się do nazistowskiej symboliki i retoryki pokazuje, że ideologia Lebensraumu w zmienionej formie przetrwała do dziś. Tym bardziej potrzebna jest pamięć o jej prawdziwych skutkach: o milionach ofiar, utraconych domach i zniszczonych miastach.
NOWOŚCI WYDAWNICZE
TAJEMNICE NIEMIECKICH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH
TWIERDZA ZROSZONA KRWIĄ
DLA PARTNERÓW
Copyright © 2006-2026 Vaterland.pl