Artykuły »
Charków – trzy akty dramatu Armii Czerwonej
Bitwa o Charków była jedną z tych, które pokazują, że przewaga liczebna jednej ze stron wcale nie przesądza o wyniku starcia. Wojska niemieckie, choć mniej liczne od radzieckich, potrafiły stawić zacięty opór i odnosić znaczące sukcesy. Armia Czerwona poniosła nie tylko ogromne straty w ludziach i sprzęcie, lecz utraciła także rzecz bezcenną z punktu widzenia wywiadu, książki z szyframi i kodami używanymi przez sowieckie służby. Przed wybuchem wojny Charków był jednym z głównych ośrodków kryptologicznych w Związku Sowieckim, a oddziały radzieckie wycofujące się z tego rejonu nie zdążyły zniszczyć ani ewakuować wszystkich cennych materiałów. Co prawda przechwycone depesze i dane wywiadowcze przydały się Niemcom dopiero pod koniec wojny, ich prawdziwy czas miał nadejść po 1945 roku, w okresie „zimnej wojny”, gdy zostały przekazane państwom zachodnim przez niemieckich specjalistów. Bitwę, a właściwie kolejne bitwy o Charków, można nazwać dramatem w trzech aktach. Dramat ten rozgrywał się przede wszystkim kosztem wojsk sowieckich.
Pierwszą bitwę o Charków wojska niemieckie i radzieckie stoczyły w 1941 roku, po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na Związek Sowiecki. Walki o miasto rozpoczęły się 20 października 1941 roku i trwały do 24 października. Siły obu stron były znaczne, wojska niemieckie liczyły blisko 20 dywizji, a radzieckie nieco ponad 20 dywizji. Niemcy zdołali w szybkim tempie opanować miasto. Rosjanie wykonali jednak rozkaz Stalina dotyczący ewakuacji urządzeń przemysłowych w głąb Związku Radzieckiego. Uciekające wojska radzieckie zapomniały natomiast o części dokumentacji wywiadowczej, która wpadła w ręce Niemców. Co gorsza, dane wywiadowcze nie zostały w dużej mierze zniszczone. Charków przed wojną uchodził za jeden z najważniejszych ośrodków kryptologicznych w ZSRR, a zaniedbanie popełnione w 1941 roku miało się zemścić na Związku Radzieckim dopiero po latach. Straty radzieckie były ogromne, szacowane na co najmniej 200 tysięcy zabitych, rannych i wziętych do niewoli, nie licząc zniszczonego lub porzuconego sprzętu. Na kolejne starcie w rejonie Charkowa trzeba było czekać do 1942 roku, kiedy wojska sowieckie na rozkaz Stalina miały odbić miasto.
Charków 1942 – druga odsłona tragedii wojsk sowieckich.
W 1942 roku, po zwycięstwie odniesionym w bitwie o Moskwę w grudniu 1941 roku, Józef Stalin zaczął naciskać na radzieckich generałów oraz Sztab Generalny, aby jak najszybciej przeszli do ofensywy i zadali Wehrmachtowi decydujący cios. Wojskowi, choć skłaniali się raczej ku strategii defensywnej, mającej przynieść stopniowe, ale bezpieczniejsze sukcesy, musieli ustąpić. Ta uległość wobec Stalina przesądziła o kolejnej klęsce pod Charkowem. Na czele wojsk wyznaczonych do działań w rejonie miasta stanął marszałek Siemion Timoszenko, ten sam, który w 1941 roku bronił Charkowa bez powodzenia. Mało kto wówczas przypuszczał, jak tragiczny będzie finał tej ofensywy.
Siły radzieckie przeznaczone do odbicia Charkowa liczyły blisko 650 tysięcy żołnierzy, około tysiąca samolotów oraz ponad tysiąc czołgów i dział samobieżnych. Naprzeciw tej potężnej armii stanęło ponad 600 tysięcy żołnierzy niemieckich wspieranych przez czołgi, artylerię i lotnictwo. Siły obu stron były więc w dużym stopniu wyrównane. Operacja mająca doprowadzić do odbicia Charkowa rozpoczęła się 12 maja 1942 roku od zmasowanego ataku wojsk radzieckich. W pierwszych dniach ofensywa przyniosła znaczące sukcesy i wydawało się, że Niemcy zostaną wyparci. Załamanie przyszło jednak nagle. Wojska radzieckie zdołały co prawda dokonać wyłomu w pozycjach niemieckich, ale nie potrafiły go wykorzystać. Niemieccy dowódcy szybko dostrzegli słabości przeciwnika, wzmocnili pozycje obronne, a po kilku dniach przeszli do kontrataku.
Upór Stalina i jego otoczenia, które zabroniło odwrotu i nakazało kontynuowanie natarcia, doprowadził do gigantycznych strat. Szacuje się, że do niewoli trafiło co najmniej 200 tysięcy żołnierzy radzieckich, blisko 50 tysięcy zostało rannych, a ponad 13 tysięcy poległo. Do tego doszły poważne straty w sprzęcie i zaopatrzeniu. Straty wojsk niemieckich, w porównaniu z tym, co Wehrmacht zwykle ponosił na froncie wschodnim, były stosunkowo niewielkie, około 20 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych.
Akt trzeci – rok 1943, kolejny dramat wojsk sowieckich.
W 1943 roku Armia Czerwona odniosła wielkie zwycięstwo pod Stalingradem. Zachęceni sukcesem radzieccy generałowie przedstawili Stalinowi plan kolejnej ofensywy w rejonie Charkowa. Zakładał on zajęcie miasta oraz rozpoczęcie szeroko zakrojonej ofensywy na Ukrainie. Wszystko zdawało się przemawiać za tym, że tym razem to Armia Czerwona wyjdzie z bitwy o Charków zwycięsko. Tym bardziej, że siły niemieckie przeznaczone do obrony miasta liczyły zaledwie około 70 tysięcy żołnierzy, a siły radzieckie przekraczały 300 tysięcy. Radzieccy dowódcy zapomnieli jednak, że w rejon Charkowa ściągano najlepiej wyszkolone, fanatycznie walczące jednostki Waffen-SS, które słynęły z bezwzględności i niebrania jeńców.
Zignorowano także starą zasadę wojskową mówiącą, że strona atakująca zazwyczaj ponosi większe straty niż broniąca się. Ofensywa radziecka ruszyła 21 lutego 1943 roku i miała potrwać do marca. Udało się co prawda zająć Charków, jednak tylko na krótko. Niemieckie wojska przeszły do kontrataku i odbiły miasto, zadając Armii Czerwonej kolejne ciężkie ciosy. Żołnierze niemieccy bili się bardzo twardo, szczególnie oddziały Waffen-SS, które po walkach o Charków zyskały w Wehrmachcie opinię „pogotowia ratunkowego frontu wschodniego”, formacji kierowanej w najbardziej krytyczne miejsca frontu.
Dowodzenie całością sił niemieckich w tym rejonie powierzono jednemu z najzdolniejszych dowódców Wehrmachtu, feldmarszałkowi Erichowi von Mansteinowi, zdobywcy Krymu i Sewastopola. Oprócz Mansteina jednostkami niemieckimi dowodzili generał Paul Hausser, jeden z najzdolniejszych dowódców Waffen-SS, generał Hermann Hoth oraz generał Eberhard von Mackensen. Dowódcy ci po raz kolejny doprowadzili do sukcesu wojska niemieckie, których morale po klęsce pod Stalingradem było mocno nadwyrężone. Straty wojsk niemieckich wyniosły nieco poniżej 12 tysięcy żołnierzy. Straty radzieckie były znacznie większe, blisko 50 tysięcy zabitych i ponad 40 tysięcy rannych. Niemieccy dowódcy zdołali również ustabilizować sytuację na froncie wschodnim. Armia Czerwona musiała zaczekać na dużą ofensywę do czasu bitwy na Łuku Kurskim, by ponownie przejąć inicjatywę.
Jeśli chodzi o dane z ośrodka kryptologicznego w Charkowie, Niemcy wykorzystali je dopiero pod koniec wojny. Richard Gehlen, szef wydziału wywiadu „Obce Armie Wschód”, dzięki przechwyconym materiałom i znajomości radzieckich szyfrów potrafił stworzyć stosunkowo dokładny obraz sił i zamiarów Armii Czerwonej. Ani jego analizy, ani ostrzeżenia jego podwładnych nie zrobiły jednak większego wrażenia na nazistowskich władzach z Adolfem Hitlerem na czele. Zupełnie inaczej ocenili tę wiedzę alianci zachodni. Gehlen doskonale rozumiał, jaką kartą przetargową dysponuje, i wykorzystał ją w pełni. Poddał się wojskom amerykańskim i już podczas pierwszych przesłuchań ujawnił miejsce ukrycia zgromadzonych danych. Od pięciu do dziesięciu ciężarówek wypełnionych dokumentami zawierało bezcenną wiedzę, którą amerykański wywiad wykorzystywał jeszcze długo po II wojnie światowej.