Artykuły »
Arystokracja wobec nazizmu między lojalnością a oporem
Arystokracja była jedną z grup, na które naziści bardzo liczyli. Ludzie o „błękitnej krwi” mieli nie tylko ogromne majątki, lecz także sieć kontaktów w europejskich i światowych elitach politycznych. Dla reżimu, który chciał uchodzić za „prawowitego” spadkobiercę dawnych Niemiec, połączenie pieniędzy, nazwisk i tradycji wydawało się idealne. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana. Część arystokratów związała się z nazizmem z przekonania lub z wyrachowania, inni zachowali dystans, a jeszcze inni aktywnie się sprzeciwiali, trafiając do więzień, obozów koncentracyjnych lub na emigrację. Badania nad relacją między nazistami a rodami szlacheckimi pokazują, że znaczna część dawnych dynastii w różnym stopniu weszła w układy z reżimem, ale równie wyraźnie widać grupę tych, którzy pozostali w opozycji.
Hohenzollernowie
Dynastia Hohenzollernów utraciła tron w wyniku rewolucji listopadowej 1918 roku. Cesarz Wilhelm II abdykował i otrzymał azyl w neutralnej Holandii, gdzie od 1920 roku mieszkał w Huis Doorn, w miejscowości Doorn. Choć formalnie wyłączony z polityki, nie stracił zainteresowania sprawami Niemiec ani nadziei, że pewnego dnia dynastia wróci do władzy, jeśli nie on sam, to któryś z jego synów lub wnuków.
Jego druga żona, księżna Hermine, należała do osób skłonnych sympatyzować z nazizmem i zabiegała u Hitlera o przywrócenie monarchii w jakiejś formie. bruckfamilyblog.com Sam Wilhelm II miał do nazistów stosunek ambiwalentny. Nie akceptował brutalności i masowego terroru, ale z początku witał ich sukcesy militarne. Po zwycięstwach Hitlera w 1940 roku, zwłaszcza po podboju Francji, z Huis Doorn wysłano do Berlina gratulacyjne depesze w jego imieniu.
Po inwazji Niemiec na Holandię w maju 1940 roku sytuacja byłego cesarza stała się dla władz Rzeszy kłopotliwa. Obawiano się, że jego osoba może stać się punktem odniesienia dla części armii i konserwatywnych elit. Ostatecznie zdecydowano, że pozostanie w Huis Doorn, otoczony wojskową wartą i faktycznie odizolowany. Wilhelm II zmarł tam 4 czerwca 1941 roku. Zgodnie z jego wolą pochowano go w mauzoleum w ogrodzie posiadłości, w trumnie ustawionej nad ziemią, z zastrzeżeniem, że do Niemiec ma wrócić dopiero wraz z restauracją monarchii. Pogrzeb, mimo okupacji, miał wojskową oprawę z udziałem kompanii honorowej Wehrmachtu i przedstawicieli władz Rzeszy, co naziści potraktowali także jako element propagandy.
Syn cesarza, następca tronu Fryderyk Wilhelm (Crown Prince Wilhelm), w latach 30. widział w Hitlerze narzędzie możliwej restauracji monarchii. Wspierał go politycznie, licząc, że reżim będzie potrzebował „korony” dla wzmocnienia swojej legitymacizacji.Mimo wielokrotnych spotkań z Hitlerem nie wstąpił do NSDAP, a po Nocy Długich Noży, kiedy zginęło kilku jego znajomych i wojskowych, wycofał się z otwartego zaangażowania politycznego.
Kolejne pokolenie rodu doświadczyło wojny bezpośrednio na froncie. Wnuk cesarza, książę Wilhelm z Prus (1906–1940), służył w Wehrmachcie i zginął z ran odniesionych podczas kampanii francuskiej. Jego pogrzeb w Poczdamie zgromadził około pięćdziesięciu tysięcy osób, co było jednym z największych spontanicznych zgromadzeń w okresie III Rzeszy. Wzbudzona tym sympatia dla Hohenzollernów zaniepokoiła Hitlera i doprowadziła do wydania tak zwanego „Prinzenerlass”- rozkazu zabraniającego członkom dawnych rodzin panujących pełnienia służby liniowej w Wehrmachcie.
Innym przykładem z rodu był August Wilhelm, syn Wilhelma II, znany pod rodzinnym przezwiskiem „Auwi”. W odróżnieniu od części krewnych stał się gorącym zwolennikiem Hitlera. Wstąpił do NSDAP w 1930 roku z symbolicznym numerem członkowskim 24, później do SA i awansował tam do stopnia SA-Obergruppenführera. Naziści wykorzystywali go jako twarz ruchu w zachęcaniu arystokratów i monarchistycznego elektoratu do poparcia Hitlera. Z czasem jednak został odsunięty na boczny tor i po wojnie trafił w ręce aliantów. Zmarł w 1949 roku.
Habsburgowie
Adolf Hitler mówił o Habsburgach z wyraźną pogardą i uważał ich za przestarzały, „zdegenerowany” symbol dawnego porządku, ale jednocześnie miał świadomość, że ich nazwisko nadal budziło respekt w Europie Środkowej. indianamilitary.org Dla nazistów ród ten był więc jednocześnie zagrożeniem i potencjalnym narzędziem propagandy.
W Polsce szczególne miejsce zajmuje przykład Karola Albrechta Habsburga z żywieckiej linii rodu. Był właścicielem dóbr w Żywcu, wybrał polskie obywatelstwo i walczył w Wojsku Polskim w czasie wojny polsko–bolszewickiej. Po 1939 roku Niemcy próbowali nakłonić go do podpisania Volkslisty, czyli uznania się za Niemca i przyjęcia niemieckiej lojalności. Karol Albrecht odmówił, co skończyło się aresztowaniem, ciężkimi przesłuchaniami i poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a jego rodzina trafiła do różnych obozów i miejsc internowania. Majątek został skonfiskowany jako własność „wroga”.
Jeszcze wyraźniejszym symbolem antynazistowskiej postawy Habsburgów był Otto von Habsburg, syn ostatniego cesarza Karola. Już w latach 30. otwarcie potępiał nazizm, ostrzegał przed Anschluss’em i proponował władzom Austrii powrót monarchii jako tarczy przeciw Hitlerowi. Po zajęciu Austrii został przez nazistów skazany na śmierć zaocznie, jego majątek skonfiskowano, a zwolenników w kraju aresztowano i w wielu przypadkach wysłano do obozów koncentracyjnych. Otto działał na emigracji, m.in. w USA, zabiegając o sprawę niepodległej Austrii i pomagając tysiącom uchodźców, w tym wielu Żydom, w ucieczce przed III Rzeszą.
Ogólnie wśród Habsburgów dominowała postawa niechęci lub otwartej wrogości wobec nazizmu, choć zdarzały się jednostki próbujące porozumienia z reżimem. Najbardziej znane i dobrze udokumentowane życiorysy, jak Karola Albrechta w Polsce czy Otto w Austrii, pokazują jednak, że część członków rodu zapłaciła za opór więzieniem, wywłaszczeniem i statusem wygnańców.
Hochbergowie
Ród Hochbergów był jedną z najbogatszych rodzin arystokratycznych na Śląsku. Ich majątki obejmowały m.in. zamek w Książu (Fürstenstein) i Pszczynę (Pless), a podstawą potęgi były kopalnie i przemysł ciężki. Po I wojnie światowej i podziale Śląska część dóbr znalazła się w granicach odrodzonej Polski. Książę Hans Heinrich XV przyjął polskie obywatelstwo, co miało zabezpieczyć rodzinne posiadłości przed konfiskatą przez nowe państwo, choć politycznie wciąż balansował między różnymi opcjami.
Jego pierwsza żona, słynna Daisy von Pless, Brytyjka z pochodzenia, już w czasie I wojny światowej angażowała się w działalność charytatywną, pracując jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża. W okresie rządów Hitlera, mimo postępującej choroby, sprzeciwiała się totalitarnemu charakterowi reżimu. Pod koniec życia pomagała więźniom pobliskiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, wysyłając im paczki z żywnością i narażając się władzom nazistowskim. Zmarła w 1943 roku w Wałbrzychu, w znacznie skromniejszych warunkach niż te, w których żyła przed wojną.
Synowie Daisy i Hansa Heinricha XV wybrali drogę otwartego sprzeciwu wobec nazistów. Hans Heinrich XVII, znany później jako John Henry Pless, wyjechał do Anglii, przyjął obywatelstwo brytyjskie i służył w RAF. Jego brat Aleksander Hochberg, posiadający polskie obywatelstwo, wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, służył m.in. jako oficer w armii generała Władysława Sikorskiego i brał udział w kampanii włoskiej, za co odznaczono go m.in. Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino.
Postawa braci Hochbergów była dla władz III Rzeszy dowodem ich „nielojalności”. W 1944 roku zamek Książ został przejęty przez nazistów. Na jego terenie rozpoczęto prace związane z tajemniczym projektem „Riese”, przy których wykorzystywano więźniów Gross-Rosen jako niewolniczą siłę roboczą.Tak zakończyła się historia tego rodu jako właścicieli jednej z najwspanialszych rezydencji na Śląsku.
Wittelsbachowie
Była rodzina panująca w Bawarii, Wittelsbachowie, również znalazła się po 1918 roku w roli „prywatnych obywateli”, jednak ich nazwisko nadal znaczyło wiele w Bawarii i w Niemczech. W przeciwieństwie do części Hohenzollernów, główna linia Wittelsbachów zajęła wobec nazizmu stanowisko jednoznacznie negatywne. Następca tronu, Rupprecht, otwarcie krytykował Hitlera już po puczu monachijskim w 1923 roku i sprzeciwiał się nazistowskiej centralizacji kosztem tradycyjnego federalizmu niemieckiego.
Jego syn Albrecht, przyszły książę Bawarii, od młodości pozostawał w konflikcie z nazistami. W latach 30. rodzina zmuszona była do emigracji, m.in. na Węgry. Po zajęciu tego kraju przez Niemcy w 1944 roku Albrecht wraz z rodziną został aresztowany przez Gestapo i przewieziony jako „więzień specjalny” do obozu Sachsenhausen, a następnie do Flossenbürga i Dachau. Warunki były ciężkie, rodzina cierpiała głód i choroby, Albrecht cudem uniknął śmierci wskutek dyzenterii. Z obozów wyszli dopiero w ostatnich tygodniach wojny.
Dzieci Albrechta, w tym urodzony w 1933 roku Franz von Bayern, dzisiejsza głowa rodu, spędziły część dzieciństwa za drutem kolejnych obozów koncentracyjnych, jako zakładnicy reżimu. Wikipedia+1 W ich przypadku nazwisko Wittelsbachowie nie przyniosło żadnych przywilejów, przeciwnie, stało się jednym z powodów represji.
W szerszym rodzie Wittelsbachów zdarzały się postawy bardziej chwiejne, ale zasadniczy trzon rodziny, skupiony wokół Rupprechta i Albrechta, pozostał wobec nazizmu w zdecydowanej opozycji, co wielokrotnie podkreślano w powojennych opracowaniach.
Kiedy wojska niemieckie zajmowały kolejne kraje Europy, lokalne elity arystokratyczne stawały przed wyborem. Część zdecydowała się na współpracę z nazistami, licząc na zachowanie majątku, wpływów, a czasem marząc o odbudowie pozycji rodu w nowym układzie sił. Inni wstępowali do ruchu oporu, współpracowali z wywiadami państw alianckich, wykorzystywali swoje nazwiska i paszporty, aby pomagać uchodźcom i ofiarom prześladowań. Jeszcze inni próbowali grać na dwa fronty, co zwykle kończyło się tragedią, gdy reżim tracił do nich zaufanie.
Motywacje bywały bardzo różne. U jednych dominował patriotyzm, u innych lęk o majątek, u jeszcze innych pragnienie odzyskania wpływów politycznych lub po prostu osobista nienawiść do komunizmu, która popychała ku sojuszowi z nazizmem. Nie zmienia to faktu, że wśród arystokracji znalazły się zarówno osoby współodpowiedzialne za zbrodnie III Rzeszy, jak i ludzie, którzy za pomoc prześladowanym zapłacili więzieniem, obozem, utratą pozycji, a czasem życiem.