Artykuły »
Alfred Rosenberg, ideolog nazizmu i architekt zbrodni na wschodzie
III Rzesza opracowała plany podboju ziem wschodnich w celu stworzenia na nich tak zwanej przestrzeni życiowej dla Niemiec i Niemców po wygranej wojnie. Człowiekiem, który przekuł te chore nazistowskie idee w praktykę, był Alfred Rosenberg, stojący na czele Ministerstwa do Spraw Okupowanych Terytoriów Wschodnich. Artykuł ten poświęcony jest człowiekowi odpowiedzialnemu za śmierć milionów ludzi oraz za systematyczną grabież wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość. Pokazuje, jak główny teoretyk nazizmu stał się organizatorem zbrodni i jednym z architektów ludobójstwa.
Alfred Rosenberg pochodził z grona Niemców bałtyckich. Urodził się w Rewlu, czyli dzisiejszym Tallinnie, stolicy Estonii, pod koniec XIX wieku. Niemiecka ludność zamieszkująca przed wybuchem I wojny światowej ziemie dzisiejszej Litwy, Łotwy i Estonii tak zwani Baltendeutsche była jedną z najbogatszych warstw społecznych w regionie. Co ciekawe, to właśnie Niemcy bałtyccy odegrali istotną rolę w przebudzeniu narodowym Estończyków i Łotyszy. Pochodzenie Rosenberga, jego dobra znajomość terenów wschodnich oraz języków regionu wiele mówiły o tym, jaką rolę mógł odegrać w przyszłości.
Jako młody człowiek Rosenberg na własne oczy oglądał okrucieństwa rewolucji bolszewickiej. Dostrzegał jej chaos, przemoc oraz ofiary. To doświadczenie ukształtowało jego fanatyczny antykomunizm. Uciekł do Niemiec przed bolszewikami, tam wstąpił do Niemieckiej Partii Robotników DAP. Był jednym z jej pierwszych członków, wstąpił do partii w styczniu 1919 roku, czyli wcześniej niż Adolf Hitler, który dołączył dopiero w październiku tego samego roku.
W początkowym okresie ich znajomości stosunki między Hitlerem a Rosenbergiem nie były szczególnie serdeczne. Zmiana nastąpiła dopiero po nieudanym puczu monachijskim w 1923 roku. Gdy Hitler trafił do więzienia w Landsbergu, powierzył Rosenbergowi zadanie kierowania zdelegalizowaną partią nazistowską. Rosenberg wywiązał się z tego zadania, choć wiele osób wspominało później, że było to dla niego ogromne wyzwanie. W partyjnych kuluarach uważano go raczej za człowieka słabego, niezdolnego do ostrej walki o władzę i pieniądze. Przyszłość pokazała, jak bardzo ci ludzie się mylili.
Po wyjściu Hitlera z więzienia Rosenberg pozostał w partii, jednak jego rola uległa zmianie. Hitler dostrzegł, że Rosenberg ma ogromną łatwość pisania i budowania zawiłych wywodów ideologicznych. Awans przyszedł szybko. Rosenberg został odpowiedzialny za szkolenie ideologiczne członków NSDAP. W tym okresie powstała jego najważniejsza książka, Mit XX wieku. Dzieło to stało się obok Mein Kampf jednym z głównych tekstów, które każdy gorliwy nazista miał znać.
W Micie XX wieku zawarto niemal wszystkie zbrodnicze, rasistowskie i chore tezy, które od 1939 roku zaczęto wdrażać w życie. Rozpoczęło się ideologiczne pranie mózgu milionów ludzi. Propaganda nie była skierowana wyłącznie do członków partii, ale także do szerokich mas społeczeństwa niemieckiego. Hasła takie jak Żydzi to potomkowie szatana albo Kto osiedla się na wschodzie nie jest najeźdźcą, lecz sukcesorem rasy aryjskiej padały na coraz bardziej podatny grunt. Wspierały je filmy, plakaty, wystawy i niezliczone artykuły prasowe, opowiadające o rzekomej niemieckiej misji dziejowej na wschodzie. Ich głównym autorem i inspiratorem był właśnie Alfred Rosenberg.
Tak jak wielu nazistowskich dygnitarzy Rosenberg był niezwykle pazerny na pieniądze, dzieła sztuki i luksus. Podzielał przekonanie, że Żydzi oraz narody wschodnie należy wyniszczyć, aby na ich miejsce sprowadzić Niemców. Jego wizja zakładała nie tylko osiedlenie Niemców z Rzeszy. Plany mówiły o ściąganiu na wschód potomków Niemców z USA i Ameryki Południowej, a także tych, którzy po I wojnie pozostali w dawnych koloniach niemieckich w Afryce.
We wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Nic nie stało już na przeszkodzie, aby rozpocząć zakrojoną na niespotykaną skalę grabież oraz mordowanie milionów ludzi. Do 1941 roku instytucje podległe Rosenbergowi zdołały ukraść ponad dwadzieścia tysięcy dzieł sztuki, obrazów, mebli i innych cennych przedmiotów o wartości nie do oszacowania, a jednocześnie uczestniczyły w polityce, która prowadziła do śmierci niezliczonej liczby osób. Sam Rosenberg marzył, podobnie jak Hitler, o stworzeniu wielkiego muzeum w Linzu w Austrii, w którym miały się znaleźć zrabowane z całej Europy skarby.
Dwudziestego drugiego czerwca 1941 roku Wehrmacht uderzył na Związek Radziecki. Dla Rosenberga był to moment przełomowy. Aby jak najszybciej podporządkować III Rzeszy obszary wschodnie, utworzono Ministerstwo do Spraw Okupowanych Terytoriów Wschodnich, na którego czele stanął właśnie Rosenberg. Rozpoczynał się okres jego krwawych rządów na wschodzie.
Ziemie zajęte przez Niemców podzielono na tak zwane komisariaty Rzeszy. Ostland obejmował kraje bałtyckie oraz Białoruś. Komisariat Ukraina objął większość terenów ukraińskich, Krym i część ziem rosyjskich. Planowano utworzenie komisariatu Moskwa, mniej więcej od okolic tego miasta aż po Ural, lecz nie powstał on z uwagi na zatrzymanie niemieckiej ofensywy. W każdym z tych okręgów natychmiast rozpoczęła się systematyczna grabież wszystkiego, co miało wartość. Do Rzeszy wywożono nie tylko dzieła sztuki, ale też zboże, bydło i maszyny. Rosenberg bogacił się przy tym w znacznym stopniu, korzystając z pozycji ministra i ideologa.
Od samego początku okupacji na ludność miejscową spadł brutalny terror. Co ciekawe, Rosenberg początkowo sugerował częściowe zgermanizowanie niektórych narodów słowiańskich. Twierdził, że w wypadku wybranych grup nie mamy do czynienia ze zwierzętami, jak pogardliwie określano mieszkańców ZSRR, lecz z Germanami, którzy ulegli wpływom słowiańskim. Jego projekty nie znalazły jednak większego poparcia. W praktyce zwyciężyła linia zakładająca bezlitosną eksploatację i wyniszczenie.
Wielu Ukraińców, Białorusinów i mieszkańców krajów bałtyckich początkowo witało Wehrmacht jak wyzwolicieli spod władzy Stalina. Przedstawiciele miejscowej inteligencji proponowali nawet utworzenie formacji zbrojnych do walki z bolszewizmem. Szacowano, że tylko Ukraińcy i Białorusini mogliby wystawić około miliona żołnierzy. Naziści z początku odrzucali takie propozycje. Dopiero po klęskach na wschodzie zaczęto szerzej wykorzystywać ludność z terenów okupowanych. Wówczas powstały formacje Hiwisów, czyli oddziały pomocnicze, pełniące służbę wartowniczą, policyjną i obozową.
Na zajęte ziemie wkroczyły także specjalne oddziały Einsatzgruppen. Ich zadaniem było masowe wyniszczanie ludności żydowskiej, miejscowej inteligencji, duchowieństwa oraz każdego, kogo uznano za wroga Rzeszy. Wszystkie ich działania odbywały się za pełną wiedzą i przyzwoleniem Rosenberga. Choć pojedyncze jednostki liczyły z reguły około sześciuset ludzi, potrafiły wymordować dziesiątki tysięcy osób. Skala zbrodni do dziś budzi grozę.
Wystarczy przywołać Babi Jar w okolicach Kijowa. W ciągu zaledwie kilku dni, od dwudziestego dziewiątego września do piątego października 1941 roku, oddziały Einsatzgruppen zamordowały tam prawie trzydzieści cztery tysiące Żydów. Ofiarą padali także miejscowi Ukraińcy, zwłaszcza dzieci. W jednej z miejscowości spędzono je do szkoły, zamknięto w budynku, a do środka wrzucano granaty i wlewano benzynę. Ciała oblano później kwasem, aby zatrzeć wszelkie ślady. Egzekucje trwały do momentu ponownego zajęcia tych terenów przez Armię Czerwoną, choć na mniejszą skalę niż w pierwszych miesiącach okupacji.
Jednym z dowodów działalności Einsatzgruppen jest tak zwany raport Blobela. Opisano w nim między innymi zbrodnie popełnione w Odessie, gdzie we współpracy z armią rumuńską wymordowano ponad trzydzieści tysięcy Żydów. Podobne masakry miały miejsce w lasach pod Rygą, gdzie śmierć poniosło ponad dwadzieścia pięć tysięcy ludzi, czy w Wilnie. Tam oddziałom morderców pomagały miejscowe bojówki tak zwani zabójcy garażowi, którzy używali do zabijania łomów, pił, siekier, tasaków i węży do podlewania.
Wśród katów wyróżniali się tacy ludzie jak Arthur Nebe, Petras Zelionka litewski policjant i zabójca garażowy, czy Otto Ohlendorf. Ten ostatni na procesie norymberskim, protestant, prawnik, ojciec pięciorga dzieci, ze spokojem stwierdził, że jego oddziały prawdopodobnie unieszkodliwiły około dwustu do dwustu pięćdziesięciu tysięcy ludzi, głównie dzieci. Z przerażającą obojętnością opisywał, jak jego ludzie wrzucali małe dzieci do ognia lub dołów wypełnionych benzyną, a następnie je podpalali. Jedno z jego zeznań w sprawie zbrodni w okupowanym Mińsku wywołało szok nawet wśród radzieckich sędziów, którzy sami słynęli z bezwzględności. Ohlendorf na pytanie o przebieg jednej z egzekucji odpowiedział bez wahania, tak, moi ludzie roztrzaskiwali głowy dzieci o mury, a następnie wrzucali ciała, także te jeszcze żywe, do ognia, a w nagrodę za dobrze wykonaną pracę otrzymali dodatkowe przydziały alkoholu. Wyroki śmierci przez powieszenie dla takich oprawców były jednomyślne.
Szacuje się, że sama działalność Einsatzgruppen na wschodzie pochłonęła w bardzo krótkim czasie ponad dwa miliony istnień ludzkich. Nad całym tym procesem, pośrednio lub bezpośrednio, czuwał Alfred Rosenberg. Odrzucał wszelkie protesty i skargi dotyczące postępowania podległych mu formacji. Uwagi niektórych dowódców Wehrmachtu uznawał za bezzasadne. Powtarzał, że potrzeby ludności niemieckiej są dla niego najważniejsze i zupełnie nie interesuje go, czy z głodu umrze kilka tysięcy Słowian.
Brutalna polityka okupacyjna, grabież i masowe mordy doprowadziły do narodzin silnego ruchu partyzanckiego na terenach wschodnich. Odpowiedzią na partyzantkę był terror, pacyfikacje wsi, masowe egzekucje zakładników. W tym kontekście Rosenberg wymyślił kolejne hasło, które miało uzasadniać dalsze zbrodnie, gdzie partyzant, tam Żyd, a gdzie Żyd, tam partyzant. Otwierało to drogę do traktowania całych społeczności żydowskich i podejrzanych miejscowości jak wrogich oddziałów wojskowych.
W 1943 roku losy wojny na wschodzie zaczęły się odwracać. Po zwycięstwach pod Stalingradem i Kurskiem Armia Czerwona przeszła do ofensywy. Imperium Rosenberga zaczęło gwałtownie się sypać. Na jaw wychodziły nie tylko zbrodnie, ale także liczne nadużycia i przekręty finansowe. W 1945 roku Rosenberg został schwytany przez wojska alianckie. Nie pomogły mu fałszywe dokumenty ani fiolka z trucizną, którą u niego znaleziono. Zresztą nawet jego wygląd zdradzał nazistowskiego dygnitarza ziemnista cera, podkrążone oczy, wielkie dłonie. Koledzy z partii żartowali, że wygląda jak grabarz.
Podobnie jak inni czołowi naziści Rosenberg stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Od pierwszej rozprawy nie przyznawał się do winy i nie okazywał żadnej skruchy, choć materiał dowodowy przeciwko niemu był przytłaczający. Sędziowie byli jednomyślni. Zapadł wyrok kary śmierci przez powieszenie. Rosenberg nie skorzystał z prawa do ubiegania się o łaskę. Kościół katolicki, podobnie jak protestancki, jasno stwierdził, że minister Rosenberg swoimi czynami pozbawił się moralnego prawa do prośby o ułaskawienie. Nie było to zaskakujące, skoro jego główne dzieło znalazło się na szczycie kościelnego indeksu ksiąg zakazanych, gdzie pozostaje do dziś.
Nawet w dniu egzekucji Rosenberg nie okazał żadnego żalu. Na pytanie, czy chce złożyć oświadczenie, odpowiedział tylko, nie mam nic więcej do powiedzenia. Wyrok wykonano. Niestety wielu jego podwładnych uniknęło odpowiedzialności karnej. Niektórzy zdołali przeżyć w spokoju aż do późnej starości.