Artykuły »
Rumunia najwierniejszy sojusznik III Rzeszy
Rumunia była jednym z najbiedniejszych, a zarazem najwierniejszych sojuszników III Rzeszy. Dyktatorzy obu państw, Ion Antonescu i Adolf Hitler, bardzo szybko znaleźli wspólny język, szczególnie jeśli chodzi o prześladowania i eksterminację ludności żydowskiej. Wojska rumuńskie wzięły aktywny udział w operacji Barbarossa w 1941 roku, walczyły z zaciętością o Odessę i zdobyły to miasto. Droga zwycięstw armii rumuńskiej zakończyła się jednak tragicznie nad Donem i pod Stalingradem. Artykuł ten poświęcony jest Królestwu Rumunii jako sojusznikowi III Rzeszy.
Królestwo Rumunii powstało z połączenia dawnych księstw lennych Turcji, Wołoszczyzny i Mołdawii, w drugiej połowie XIX wieku. Na tronie zasiadła niemiecka dynastia Hohenzollernów. Od wieków żyła tu liczna mniejszość niemiecka, szczególnie w Siedmiogrodzie i Banacie, szacowana przed wybuchem II wojny światowej na kilkaset tysięcy osób.
W czasie I wojny światowej Rumunia opowiedziała się po stronie państw Ententy. Zapłaciła za to ciężką okupacją przez wojska niemieckie, austro węgierskie i bułgarskie. Po zakończeniu wojny znalazła się jednak w obozie zwycięskich i znacząco powiększyła swoje terytorium. Otrzymała część dawnej monarchii Austro Węgierskiej, przede wszystkim Siedmiogród i Banat, oraz tereny dawnego imperium rosyjskiego, Besarabię i północną Bukowinę.
Wraz z nowymi ziemiami pojawiły się też poważne problemy. W Siedmiogrodzie i Banacie pozostała liczna mniejszość węgierska, co do dziś jest źródłem napięć. Rumunia nie była krajem bogatym, większość ludności wiejskiej żyła w biedzie, a kryzys gospodarczy końca lat dwudziestych i trzydziestych lat tylko pogłębił nędzę, bezrobocie i niezadowolenie. Jednym z niewielu wielkich atutów kraju były złoża ropy naftowej w rejonie Ploeszti, które wkrótce miały nabrać ogromnego znaczenia strategicznego.
W latach trzydziestych Rumunia weszła w okres niestabilności politycznej. Kolejne rządy upadały wręcz w zawrotnym tempie, w ciągu kilku lat zmieniło się ich ponad dwadzieścia. W takim chaosie zaczęły wyrastać ruchy skrajne. Najważniejszym z nich stała się Żelazna Gwardia, początkowo organizacja paramilitarna, łącząca nacjonalizm, kult przemocy i elementy mistyki religijnej.
Z biegiem czasu jej przywódcy coraz częściej wyjeżdżali do Niemiec, gdzie spotykali się z nazistami. Idee narodowego socjalizmu trafiały w Rumunii na podatny grunt, zwłaszcza tam, gdzie panowała bieda i rozczarowanie demokracją. W tym samym czasie w otoczeniu dworu coraz mocniej rósł wpływ wojskowych, wśród nich generała Iona Antonescu, który był kolejno ministrem obrony i szefem Sztabu Generalnego armii rumuńskiej.
Król Karol II próbował ratować sytuację poprzez wprowadzenie tak zwanej dyktatury królewskiej. Formalnie utrzymał monarchię i zawiesił część swobód politycznych, ale nie rozwiązało to głębokich problemów kraju. Ostatecznie, pod presją armii i nastrojów społecznych, król musiał się cofnąć. Ion Antonescu, mający za sobą poparcie części wojskowych i coraz bliższe kontakty z Niemcami, stanął na czele rządu. Ogłosił się Conducatorem, czyli przywódcą, podczas gdy król został sprowadzony do roli figuranta, a wkrótce został zmuszony do abdykacji na rzecz młodego Michała.
Rozpoczęły się systematyczne prześladowania Żydów rumuńskich, które w latach wojny przerodziły się w masowy terror.
Na Rumunii ciążyły również decyzje terytorialne z lat czterdziestych. W wyniku arbitrażu wiedeńskiego, z inicjatywy III Rzeszy, musiała oddać na rzecz Węgier znaczną część Siedmiogrodu. Na południu utraciła na rzecz Bułgarii część Dobrudży. Ze wschodu Związek Radziecki zajął Besarabię i północną Bukowinę, powołując się na wcześniejsze porozumienia z Niemcami. W Bukareszcie uznano, że jedyną drogą do odzyskania strat terytorialnych jest jeszcze ściślejsze związanie się z III Rzeszą.
W zamian za lojalność i dostawy ropy Rumunia otrzymała dostęp do niemieckiej technologii wojskowej, kredytów i sprzętu. Równocześnie, mimo rosnącego uzależnienia od Berlina, jesienią 1939 roku nie zawahała się udzielić schronienia ewakuowanym władzom polskim, tysiącom żołnierzy i cywilów. Na jej terytorium przechowywano też część polskiego złota. Był to gest, który w Berlinie przyjęto z irytacją, lecz wówczas przeważyło znaczenie rumuńskiej ropy.
Po utracie Besarabii i północnej Bukowiny rumuńskie elity czuły się upokorzone. Antonescu i jego otoczenie mówili otwarcie o „rewanżu” na Związku Radzieckim. W tym czasie nasiliły się pogromy ludności żydowskiej. Antonescu określał Żydów jako „element zbędny” i ogłaszał konieczność „oczyszczenia Rumunii”, co w praktyce oznaczało program masowych mordów i wypędzeń.
Rumunia nie była państwem bogatym, brakowało środków na budowę wielkich obozów zagłady na wzór niemiecki. Nie przeszkodziło to jednak w stworzeniu własnych, przerażająco „praktycznych” metod zabijania. Wykorzystywano infrastrukturę kolejową, lokalne posterunki i odosobnione tereny na wschodzie kraju oraz w okupowanej przez Rumunię Transnistrii.
Jedną z form terroru były tak zwane pociągi śmierci, w których upychano Żydów bez wody i jedzenia, krążąc z nimi między stacjami, aż ludzie umierali z wyczerpania i pragnienia. Inną metodą było zachęcanie ludności do spontanicznych pogromów. Szczególnie wymownym przykładem jest pogrom w Jassach (Iași) w czerwcu 1941 roku. Miejscowa ludność, podjudzana przez władze i propagandę, napadła na społeczność żydowską. W ruch poszły najprostsze narzędzia: łomy, piły, siekiery, tasaki, noże, liny do wieszania. Synagogi były niszczone i palone. W działaniach przeciw Żydom uczestniczyli zarówno Rumuni, jak i część Romów, wykorzystanych do pilnowania kolumn pędzonych do punktów zbornych i do pociągów.
Według wielu szacunków w samych Jassach zginęło kilkanaście tysięcy osób, mordowanych tylko dlatego, że byli Żydami. Ulice miały lać się krwią, a zniszczone synagogi w Bukareszcie i innych miastach symbolizowały rozmiar nienawiści. Nikt do dziś nie zliczył dokładnie ofiar tak zwanego „dzikiego Holokaustu”, czyli mordów dokonywanych w wsiach, miasteczkach i odludnych miejscach, często bez jakiejkolwiek dokumentacji. Łącznie, według ostrożnych szacunków, w wyniku polityki Antonescu i jego współpracowników zginęły setki tysięcy Żydów z Rumunii i terenów zajętych przez rumuńską armię. Część ocalała tylko dlatego, że Rumunia, w odróżnieniu od Niemiec, w pewnym momencie wstrzymała deportacje do obozów zagłady pod presją sytuacji międzynarodowej i własnych kalkulacji politycznych.
Hitler wysoko cenił lojalność Antonescu. W uznaniu jego „zasług” odznaczył go Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego i zrobił to osobiście, co nie było częste. Gdy 22 czerwca 1941 roku rozpoczęła się operacja Barbarossa, rumuńska armia od razu wzięła udział w ataku na Związek Radziecki. Celem była nie tylko odzyskana Besarabia i północna Bukowina, lecz także nowe zdobycze. Rumunia zajęła Odessę i część terenów Ukrainy, tworząc strefę okupacyjną znaną jako Transnistria. Wraz z wojskami wkroczyły oddziały odpowiedzialne za kontynuowanie „oczyszczania” tych ziem z ludności żydowskiej.
Żołnierze rumuńscy walczyli odważnie, ale ponosili coraz większe straty. Front wschodni pochłaniał rezerwy ludzkie i sprzętowe, których Rumunia nie mogła już uzupełniać w takim tempie jak Niemcy. Udział armii rumuńskiej w walkach pod Stalingradem okazał się tragiczny. Rumuni obsadzali długie odcinki linii frontu na skrzydłach niemieckich, mieli gorsze wyposażenie i słabsze dowodzenie. Gdy w listopadzie 1942 roku wojska radzieckie uderzyły, rumuńskie dywizje zostały przerwane, otwierając drogę do okrążenia szóstej armii niemieckiej.
Klęska Niemiec pod Stalingradem była jednocześnie klęską Rumunii. Armia rumuńska od tej pory była spychana coraz dalej w stronę własnych granic.
W 1944 roku Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę Jassy Kiszyniów. Dla Rumunów stało się jasne, że ta wojna nie może zakończyć się dla nich dobrze. W wyniku ofensywy okrążono i praktycznie rozbito ponad dwadzieścia dywizji niemieckich, tylko nielicznym udało się wyrwać z kotła.
Sytuacja strategiczna III Rzeszy gwałtownie się pogorszyła. Utrata Rumunii groziła Niemcom na kilka sposobów. Po pierwsze, oznaczała utratę dostępu do pól naftowych w rejonie Ploeszti. Bez tego niemiecki przemysł i armia musiałyby opierać się na znacznie mniejszych zasobach z Węgier i samych Niemiec. Po drugie, ponad dwadzieścia dywizji rumuńskich osłaniało skrzydła dwóch dużych armii niemieckich, w sumie około miliona żołnierzy. Ich załamanie otwierało Armii Czerwonej drogę na Węgry, do Bułgarii i okupowanej Jugosławii.
Po trzecie, Banat i Siedmiogród były ważnym rezerwuarem rekruta dla Waffen SS. Doszło do sytuacji, w której co trzeci wcielany do tych formacji Volksdeutsch pochodził właśnie z tych regionów. Utrata tego zaplecza kadrowego była poważnym ciosem. Hitler próbował ratować sytuację. Wezwał Antonescu na rozmowę, żądał dalszej lojalności, obiecywał nowe dywizje niemieckie i większe wsparcie przemysłu. Antonescu obiecał, że będzie walczył do końca, ale w kraju narastało zmęczenie wojną i strach przed radziecką zemstą.
Po powrocie do Bukaresztu Antonescu został aresztowany na polecenie króla Michała. Monarcha powołał się na prerogatywy konstytucji z lat dwudziestych, które pozwalały mu w razie zagrożenia państwa zdymisjonować rząd i przejąć pełnię władzy, rządząc dekretami. Była to reaktywacja „dyktatury królewskiej”, tym razem wymierzonej w nazistowskiego sojusznika.
23 sierpnia 1944 roku król ogłosił przez radio, że Rumunia zmienia stronę i przyłącza się do aliantów. Dla Hitlera był to cios i kolejny dowód, że sojusznicy odwracają się od III Rzeszy. W napadzie furii rozkazał zbombardować Bukareszt. Niemieckie lotnictwo wykonało ten rozkaz, a niemieckie firmy i administracja zaczęły na gwałt zwiększać wydobycie ropy z Ploeszti, jednocześnie przygotowując się do wycofania.
W Wiedniu z nazistów rumuńskich, którzy uciekli z kraju, utworzono marionetkowy „rząd emigracyjny”, pozbawiony realnej władzy i traktowany przez Niemców wyłącznie jako narzędzie propagandy.
Król Rumunii tymczasem wezwał armię, by zmieniła front i przeszła na stronę aliantów. Rozkaz został przyjęty z entuzjazmem przez większość społeczeństwa. Tłumy w Bukareszcie i innych miastach świętowały odejście od sojuszu z Niemcami.
Armia Czerwona szybko zajęła Ploeszti i wkroczyła do Bukaresztu. Droga na Bałkany została otwarta. Rumunia, jeszcze niedawno kluczowy sojusznik III Rzeszy, stała się zapleczem dla radzieckiej ofensywy na Węgry, Bułgarię i Jugosławię.
Wojska rumuńskie, wcześniej dozbrojone przez niemiecki przemysł, teraz użyły tej broni przeciw dawnemu sojusznikowi. Niemcy zaczęli w pośpiechu ewakuować swoje oddziały, stosując taktykę spalonej ziemi. Niszczyli infrastrukturę, zabierali to, co miało jakąkolwiek wartość, a ludność cywilna padała ofiarą odwrotowych akcji odwetowych i rabunku.
Niemiecka ludność Banatu i Siedmiogrodu stanęła przed dramatycznym wyborem. Jedni uciekali wraz z cofającymi się wojskami niemieckimi, porzucając ziemie, na których ich rodziny mieszkały od pokoleń. Ci, którzy zostali, byli przez długie lata narażeni na szykany, konfiskaty i podejrzliwość władz, aż do końca epoki komunistycznej w Rumunii.
Ion Antonescu został po wojnie osądzony przez rumuński trybunał ludowy i stracony w 1946 roku. W 1947 roku obalono monarchię i zmuszono młodego króla Michała do abdykacji. Rumunia utraciła Besarabię i północną Bukowinę, znalazła się w strefie wpływów radzieckich i pozostała w niej aż do 1989 roku.
Ślady działalności Antonescu i jego współpracowników obecne są do dziś. W pamięci ofiar i ich potomków Rumunia tamtego okresu pozostaje krajem, który był nie tylko wiernym sojusznikiem III Rzeszy, lecz także aktywnym wykonawcą własnego, krwawego programu nacjonalistycznego i antysemickiego.